Artykuł

Jak automatycznie prosić o opinię Google i nie złamać zasad

Jak wysyłać prośbę o opinię Google po usłudze lub zamówieniu — z wymaganą zgodą i bez kuponu za opinię, który łamie zasady Google.

12 min czytania
Udostępnij
Spis treści · 9

/ Moment

Kiedy wysłać prośbę, żeby ktokolwiek na nią odpowiedział

Po tym, jak klient zdążył skorzystać z tego, za co zapłacił — ale zanim o sprawie zapomni. To okno jest krótsze, niż się wydaje, i jego przegapienie tłumaczy większość automatyzacji, które „nie przynoszą opinii”.

Rodzaj działalnościZdarzenie wyzwalająceOpóźnienie
Usługa wykonana na miejscu u klientaZamknięcie zleceniaTen sam lub następny dzień
Wizyta w gabinecie, warsztacie, salonieZakończona wizytaKilka godzin
Sklep wysyłkowyDostarczenie przesyłki3–5 dni po dostarczeniu
Usługa rozłożona w czasieOdbiór etapu lub całości1–2 dni

Najczęstszy błąd to podpięcie wysyłki pod złożenie zamówienia zamiast pod jego zakończenie. Klient dostaje wtedy prośbę o ocenę czegoś, czego jeszcze nie dostał, a jedyne, co może opisać, to formularz zamówienia. Drugi w kolejności to opóźnienie liczone od zapłaty, a nie od doręczenia — przy przesyłce kurierskiej różnica bywa tygodniowa.

Poprawny łańcuch ma trzy ogniwa w tej kolejności: zdarzenie kończące usługę, odczekanie, dopiero potem wiadomość. Podpięcie go pod złożenie zamówienia przestawia pierwsze ogniwo i psuje całą resztę.

/ Przegląd

Trzy drogi i to, czym się naprawdę różnią

Wtyczka w sklepiePlatforma automatyzacjiRęcznie z szablonu
Dla kogoWooCommerceUsługi, zlecenia, formularzeKażdy poniżej ~30 klientów/mies.
Koszt startowy0 zł (są bezpłatne wersje)0 zł w planie darmowym0 zł
Czas wdrożeniaKwadransGodzina lub dwiePięć minut
Prosi domyślnie oRecenzję produktu w sklepieCokolwiek wpiszeszCokolwiek wpiszesz
SkutecznośćŚredniaŚredniaNajwyższa
Skaluje sięTakTakNie

Wiersz „prosi domyślnie o” jest tu najważniejszy i wrócę do niego za chwilę, bo kryje się w nim nieporozumienie kosztujące ludzi całe wdrożenia.

/ Droga 1

W sklepie: WooCommerce nie robi tego sam

WooCommerce w podstawowej wersji nie ma funkcji przypominania o opinii. Trzeba dołożyć wtyczkę — na przykład Customer Reviews for WooCommerce, która ma bezpłatną wersję i ponad 80 tysięcy aktywnych instalacji, albo płatne rozszerzenie Review Reminder for WooCommerce ze sklepu producenta, wysyłające przypomnienie po przejściu zamówienia w stan zrealizowanego.

Tu jest haczyk, którego nie widać w opisach tych wtyczek. Domyślnie proszą one o recenzję produktu w Twoim sklepie, a nie o opinię w wizytówce Google. To dwie zupełnie osobne rzeczy, widoczne w dwóch różnych miejscach i mające inną wartość: recenzja w sklepie pomaga klientom już będącym na stronie, opinia w Google pomaga Cię znaleźć. Ludzie wdrażają taką wtyczkę, po miesiącu sprawdzają wizytówkę i nie rozumieją, dlaczego nic tam nie przybyło.

Rozwiązanie jest proste, byle o nim wiedzieć: w treści wiadomości wysyłanej przez wtyczkę podmień odnośnik na własny link do opinii Google. Skąd go wziąć, opisałem w tekście o linku i kodzie QR do opinii Google. Jeśli zależy Ci na obu rodzajach ocen, wyślij dwie osobne wiadomości w odstępie kilku dni — jedna wiadomość z dwoma prośbami zwykle nie przynosi żadnej.

/ Droga 2

Poza sklepem: wyzwalacz z formularza albo z systemu zleceń

Większość małych firm usługowych nie ma sklepu i nie ma czego podpiąć pod status zamówienia. Zdarzeniem wyzwalającym jest wtedy coś innego: wysłanie formularza, oznaczenie zlecenia jako zamknięte, dopisanie wiersza w arkuszu, w którym prowadzisz zlecenia.

Przepływ jest w każdym z tych przypadków taki sam i składa się z czterech elementów: zdarzenie, opóźnienie, zapis, że wysłano, wiadomość. Trzeci element jest tym, który ludzie pomijają, i tym, przez który klienci dostają tę samą prośbę trzy razy.

Jeśli zgłoszenia z formularza trafiają już do arkusza, masz gotowe źródło zdarzeń — wystarczy dołożyć kolumnę z datą wykonania usługi i kolumnę „wysłano prośbę”. Sposoby wyprowadzenia zgłoszeń z formularza opisałem w tekście o zgłoszeniach z formularza WordPress w Arkuszach Google.

Sama wiadomość powinna być krótka i konkretna: przypomnienie, czego dotyczyła usługa, jedno zdanie prośby, link. Bez grafik, bez podpisu firmowego na pół ekranu i bez zdania o tym, jak bardzo zależy Wam na opinii klientów — to ostatnie pojawia się w co drugim szablonie i nie robi nic poza wydłużeniem wiadomości.

Zostaje wybór kanału i nie jest on obojętny. SMS wygrywa z jednego technicznego powodu: otwiera się na telefonie, na którym klient jest zwykle zalogowany do konta Google, więc link prowadzi wprost do okna oceny. Ten sam link kliknięty w mailu na komputerze często kończy się ekranem logowania i tam klient rezygnuje. Mail ma za to dwie przewagi — nic nie kosztuje i mieści więcej kontekstu, co ma znaczenie przy usługach rozłożonych w czasie, gdzie trzeba przypomnieć, o które zlecenie chodzi.

Praktyczny kompromis dla firmy usługowej: SMS przy usługach wykonywanych na miejscu, mail przy wszystkim, co i tak kończy się wysłaniem dokumentu. Nigdy oba do tej samej osoby — druga wiadomość o tej samej sprawie czyta się jak ponaglenie.

/ Droga 3

Ręcznie z szablonem — i dlaczego to często najlepsza odpowiedź

Poniżej mniej więcej trzydziestu klientów miesięcznie automatyzacja jest stratą czasu, i mówię to jako osoba, która buduje automatyzacje. SMS napisany ręcznie tego samego dnia, odnoszący się do konkretnej sprawy — do naprawionego pieca, do wymienionej instalacji, do wizyty w czwartek — ma odpowiedzi w zupełnie innym rzędzie wielkości niż komunikat masowy. Zajmuje minutę, a link do opinii wystarczy raz zapisać w notatkach telefonu.

Automatyzacja wygrywa dopiero tam, gdzie ręczne wysyłanie zaczyna się gubić, czyli przy kilkudziesięciu zdarzeniach miesięcznie. Wtedy jej przewagą nie jest skuteczność pojedynczej wiadomości, tylko to, że żaden klient nie zostaje pominięty.

/ Prawo

Zgoda na wiadomość: art. 398 Prawa komunikacji elektronicznej

To jest część, której nie znajdziesz w poradnikach pisanych przez producentów wtyczek, a decyduje o tym, czy wolno Ci taką wiadomość w ogóle wysłać. Od 10 listopada 2024 roku obowiązuje ustawa z dnia 12 lipca 2024 r. — Prawo komunikacji elektronicznej (Dz.U. 2024 poz. 1221). Jej art. 398 ust. 1 brzmi:

Zakazane jest używanie: 1) automatycznych systemów wywołujących, 2) telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, w szczególności w ramach korzystania z usług komunikacji interpersonalnej — do celów przesyłania informacji handlowej (…), w tym marketingu bezpośredniego, do abonenta lub użytkownika końcowego, chyba że uprzednio wyraził on na to zgodę.

Dwie rzeczy warto z tego wyłuskać. Po pierwsze, przepis mówi o abonencie lub użytkowniku końcowym, a nie o konsumencie — obejmuje więc również wiadomości wysyłane do firm, co jest zmianą względem wcześniejszego stanu i zaskakuje sporo działów sprzedaży. Po drugie, ust. 2 tego samego artykułu precyzuje, że zgodę można wyrazić przez udostępnienie adresu elektronicznego w celu przesyłania informacji handlowej — zgoda nie musi więc mieć formy osobnego oświadczenia, ale musi być świadoma i dotyczyć właśnie tego celu.

Czy prośba o opinię jest informacją handlową i marketingiem bezpośrednim? W polskiej praktyce bywa to oceniane różnie i nie ma tu jednej odpowiedzi, którą mógłbym Ci uczciwie podać. Dlatego rekomendacja jest prosta i tania: odbierz zgodę przy zamówieniu albo w formularzu, osobnym, niezaznaczonym polem opisanym konkretnie — że na podany adres lub numer możesz wysłać prośbę o ocenę wykonanej usługi. Kosztuje jedno pole w formularzu i usuwa całe pytanie.

Przykładowa treść zgody

Zgadzam się na otrzymanie od [nazwa firmy] jednej wiadomości SMS lub e-mail z prośbą o ocenę wykonanej usługi. Zgodę mogę wycofać w każdej chwili.

Trzy cechy, które czynią tę zgodę użyteczną: jest osobnym, niezaznaczonym polem, a nie punktem w regulaminie; mówi konkretnie, ile wiadomości i w jakiej sprawie; i nie jest warunkiem złożenia zamówienia. Zgoda schowana w akceptacji regulaminu nie spełnia wymogu świadomości, a zgoda wymuszona jako warunek zakupu nie spełnia wymogu dobrowolności — w obu przypadkach formalnie ją masz, a praktycznie nie.

Zgoda z Prawa komunikacji elektronicznej to co innego niż podstawa przetwarzania danych z RODO i potrzebujesz obu. O drugiej pisałem w tekście o danych z formularza w Arkuszach Google a RODO. To nie jest porada prawna — przy większej skali wysyłki warto skonsultować treść zgody z prawnikiem.

/ Granice

Kupon za opinię i inne rzeczy, których nie wolno

Zasady Google dotyczące treści użytkowników zakazują „oferowania korzyści, takich jak pieniądze, rabaty albo bezpłatne produkty bądź usługi, w zamian za opublikowanie opinii”. Warto to przeczytać dwa razy, bo kupon rabatowy za opinię jest w polskich poradnikach dla sklepów opisywany jako sprawdzona taktyka, razem z gotowymi instrukcjami konfiguracji. Zakaz obowiązuje także wtedy, gdy nie żądasz oceny pozytywnej — wystarczy samo powiązanie korzyści z wystawieniem opinii. Rabat za zakup albo za zapis do newslettera jest w porządku; ten sam rabat wysłany razem z prośbą o ocenę już nie.

Zakazane jest też „zniechęcanie użytkowników do zamieszczania negatywnych opinii lub zabranianie ich publikacji oraz zachęcanie do publikowania pozytywnych opinii”. Obejmuje to układ, w którym klient najpierw dostaje krótką ankietę, a link do Google widzą tylko ci, którzy wybrali wysoką ocenę. Narzędzia sprzedają to jako kierowanie albo filtrowanie opinii; z punktu widzenia zasad jest to ta sama rzecz co zniechęcanie do ocen negatywnych.

Konsekwencją zwykle nie jest kara od razu, tylko cicha strata: opinie znikają partiami, a przy większej skali zawieszona zostaje cała wizytówka i firmy nie widać w mapach przez kilka tygodni. Co Google usuwa i na jakiej podstawie, opisałem w tekście o usuwaniu opinii Google.

/ Diagnoza

Co się psuje w takiej automatyzacji

Prośba idzie do klientów, którzy zwrócili towar albo anulowali zlecenie. Klasyczny efekt podpięcia wyzwalacza pod złożenie zamówienia. Wyzwalaczem musi być stan końcowy, a przepływ powinien mieć warunek odsiewający zwroty i anulacje.

Ta sama osoba dostaje prośbę kilka razy. Dzieje się, gdy nigdzie nie zapisujesz, komu już wysłano — przy każdej zmianie statusu zamówienia warunek odpala się na nowo. Jedna kolumna z datą wysyłki rozwiązuje problem na stałe.

Nikt nie zauważa, że wysyłka przestała działać. To jest najdroższa awaria i ma tę własność, że nie daje żadnego objawu. Wiadomości wychodzą w tle, więc kiedy wygaśnie autoryzacja, zmieni się nazwa arkusza albo skończy limit planu, wszystko wygląda normalnie — po prostu przestają przychodzić opinie, co przez pierwsze tygodnie wygląda jak zwykły spadek zainteresowania. Zabezpieczenie jest banalne: raz w miesiącu porównaj liczbę wysłanych próśb z liczbą nowych opinii w wizytówce. Jeśli jedna z tych liczb wynosi zero, wiesz, której szukać.

Link w wiadomości prowadzi donikąd. Zwykle dlatego, że został skopiowany z paska przeglądarki przy podglądzie wizytówki zamiast wzięty z generatora w panelu. Sprawdź go na cudzym telefonie, nie na swoim — na swoim jesteś zalogowany na koncie zarządzającym wizytówką i widzisz co innego niż klient.

Jeśli wolisz, żeby ktoś ustawił taki przepływ raz, razem ze zgodą w formularzu i z kontrolą, że wiadomości faktycznie dochodzą — tym się zajmuję.

Komuś się przyda? Podeślij
FAQ

Pytania o automatyczne prośby o opinię

Dwie rzeczy decydują o tym, czy taka automatyzacja jest bezpieczna: podstawa prawna wysyłki i to, czy nie zachęcasz do opinii korzyścią.

Czy WooCommerce sam wysyła prośbę o opinię po zamówieniu?

Nie. WooCommerce w podstawowej wersji nie ma funkcji przypominania o opinii — trzeba dołożyć wtyczkę. Ważniejsza jest inna różnica: te wtyczki domyślnie proszą o recenzję produktu w Twoim sklepie, a nie o opinię w wizytówce Google. To dwie osobne rzeczy, widoczne w dwóch różnych miejscach. Żeby zbierać opinie Google, trzeba w treści wiadomości wysyłanej przez wtyczkę podmienić odnośnik na własny link do opinii Google.

Kiedy najlepiej wysłać prośbę o opinię?

Po tym, jak klient zdążył skorzystać z usługi lub produktu, ale zanim o sprawie zapomni. Dla usługi wykonanej na miejscu to zwykle ten sam albo następny dzień, dla przesyłki — kilka dni po dostarczeniu, a nie po opłaceniu zamówienia. Wysłanie prośby w chwili zakupu jest najczęstszym błędem: klient nie ma jeszcze o czym napisać, a jedyna opinia, jaką może wystawić, dotyczy procesu zamawiania.

Czy na wysyłkę prośby o opinię potrzebna jest zgoda?

Bezpieczne założenie brzmi: tak, i zbiera się ją przy zamówieniu lub w formularzu. Od 10 listopada 2024 roku obowiązuje ustawa Prawo komunikacji elektronicznej, której art. 398 zakazuje używania poczty elektronicznej, SMS-ów i komunikatorów do marketingu bezpośredniego bez uprzedniej zgody odbiorcy, i obejmuje to również kontakty z firmami. To, czy prośba o opinię jest marketingiem bezpośrednim, bywa w polskiej praktyce oceniane różnie, dlatego najprostszym wyjściem jest odebranie zgody przy składaniu zamówienia — wtedy pytanie w ogóle nie powstaje.

Czy mogę dać kupon rabatowy za wystawienie opinii?

Nie, mimo że polskie poradniki dla sklepów opisują to jako sprawdzoną taktykę. Zasady Google dotyczące treści użytkowników zakazują oferowania korzyści — pieniędzy, rabatów, bezpłatnych produktów lub usług — w zamian za opublikowanie opinii. Kupon wysłany w tej samej wiadomości co prośba o opinię mieści się w tym zakazie, nawet jeśli nie żądasz oceny pozytywnej. Rabat za sam zakup albo za zapis do newslettera jest w porządku; rabat powiązany z wystawieniem opinii nie.

Czy mogę wysyłać prośbę tylko do klientów, którzy byli zadowoleni?

Nie. Wstępna ankieta, po której link do Google dostają wyłącznie zadowoleni klienci, to filtrowanie opinii i zasady Google zakazują go wprost — zabronione jest zniechęcanie do negatywnych opinii i zachęcanie do pozytywnych. Automatyzacja ma wysyłać ten sam komunikat do wszystkich klientów po tym samym zdarzeniu. Jeśli obawiasz się wyniku, to jest sygnał o obsłudze, a nie o automatyzacji.

Ile kosztuje taka automatyzacja w małej firmie?

Przy kilkunastu klientach miesięcznie nic — wysyłanie linku ręcznie z gotowego szablonu jest tańsze i skuteczniejsze niż jakiekolwiek narzędzie, bo wiadomość można odnieść do konkretnej sprawy. Automatyzacja zaczyna się opłacać powyżej kilkudziesięciu zdarzeń miesięcznie. W sklepie oznacza to wtyczkę przypominającą o opinii, z których część ma bezpłatne wersje. Poza sklepem wystarczy przepływ w platformie automatyzacji uruchamiany przez formularz albo zmianę statusu zlecenia.

Co się psuje w takiej automatyzacji najczęściej?

Trzy rzeczy. Prośba wychodzi do klientów, których zamówienie zostało anulowane lub zwrócone, bo wyzwalacz podpięto pod złożenie zamówienia zamiast pod jego zakończenie. Ta sama osoba dostaje prośbę wielokrotnie, bo przepływ nie zapisuje, komu już wysłano. I najbardziej kosztowna: nikt nie sprawdza, czy wiadomości w ogóle dochodzą, bo wysyłka odbywa się w tle i awaria nie daje żadnego widocznego objawu. Warto raz w miesiącu porównać liczbę wysłanych próśb z liczbą nowych opinii.

Czytaj dalej

Masz problem, który wraca co miesiąc? Napisz.

Wypełnij brief →