/ Krótka odpowiedź
Gdzie dokładnie jest ten raport
W Google Search Console, ale nie w menu bocznym — i to jest cała przyczyna, dla której tak wiele osób go szuka:
- Otwórz search.google.com/search-console i wybierz swoją usługę.
- Kliknij Ustawienia na samym dole lewego menu.
- W sekcji Indeksowanie kliknij Statystyki indeksowania.
Raport jest dostępny dla usług typu domena i dla usług prefiksu adresu URL na poziomie katalogu głównego witryny. Jeśli nie masz jeszcze zweryfikowanej usługi, zacznij od tekstu o tym, jak podpiąć stronę do Google Search Console.
/ Zastrzeżenie
Czego ten raport nie pokazuje
Nie pokazuje, ile Twoich podstron jest w Google. To osobny raport — Indeksowanie → Strony — i mimo myląco podobnej nazwy odpowiada na zupełnie inne pytanie.
| Statystyki indeksowania | Indeksowanie stron | |
|---|---|---|
| Mówi o | Pracy robota — co pobrał i jak szybko | Wyniku — co trafiło do indeksu |
| Gdzie | Ustawienia | Menu boczne |
| Zakres | Ostatnie 90 dni | Stan bieżący i historia |
Konsekwencja jest praktyczna: dobre statystyki indeksowania niczego nie gwarantują. Robot może codziennie odwiedzać podstronę i konsekwentnie jej nie indeksować. Jeśli szukasz przyczyny braku widoczności, zaczynasz od innego miejsca — przechodzę przez wszystkie w tekście dlaczego strona nie wyświetla się w Google.
/ Czytanie, część 1
Trzy liczby na górze
Nad wykresem są trzy kafelki. To całe podsumowanie okresu i warto wiedzieć, co dokładnie każdy z nich liczy, bo nazwy są mylące.
| Kafelek | Przykład | Co naprawdę liczy |
|---|---|---|
| Łączna liczba żądań robota indeksującego | 464 | Każde pobranie czegokolwiek: stron, obrazów, plików CSS i skryptów. Nie liczba odwiedzonych podstron. |
| Łączny rozmiar do pobrania (w bajtach) | 2,49 mln | Suma wszystkiego, co robot pobrał. Zasoby wzięte z pamięci podręcznej nie są liczone. |
| Średni czas reakcji (ms) | 210 | Czas odpowiedzi serwera na prośbę o zawartość strony. |
Dwa doprecyzowania, które Google podaje w podpowiedziach przy tych kafelkach, a które zmieniają interpretację:
- Rozmiar pomija to, co robot już miał. „Jeśli zasób został zapisany w pamięci podręcznej podczas poprzedniego indeksowania, nie będzie liczony". Spadek pobranych bajtów może więc oznaczać, że buforowanie zaczęło działać, a nie że robot stracił zainteresowanie.
- Czas reakcji nie jest czasem ładowania strony. Google zaznacza, że „nie obejmuje pobierania zasobów strony (skryptów, obrazów ani innych połączonych lub umieszczonych treści) ani czasu renderowania strony". Ta liczba mierzy Twój serwer, nie to, co widzi użytkownik — nie porównuj jej z wynikiem PageSpeed.
Której liczby pilnować
Średniego czasu reakcji. Google nie publikuje progu, powyżej którego jest źle, więc każda konkretna wartość krążąca po internecie jest czyjąś interpretacją. Znaczenie ma trend: wolno odpowiadający serwer sam z siebie ogranicza tempo indeksowania, więc rosnąca krzywa oznacza, że Google będzie zaglądał rzadziej.
/ Czytanie, część 2
Jak czytać wykres
Wykres pokazuje te same trzy serie dzień po dniu, zawsze z ostatnich 90 dni. Zakresu nie da się zmienić ani cofnąć dalej — jeśli potrzebujesz dłuższej historii, musisz ją eksportować samodzielnie (przycisk Eksportuj w prawym górnym rogu), zanim wypadnie z okna. Data w prawym górnym rogu, „Ostatnia aktualizacja", jest zwykle o dzień lub dwa wstecz — to normalne opóźnienie danych, nie awaria.
Trzy wzorce warte rozpoznania:
- Pojedynczy pionowy skok żądań. Zwykle dzień, w którym pojawiło się dużo nowych adresów naraz — migracja, import, wygenerowanie archiwów albo filtrów — lub zmiana obejmująca całą witrynę, po której Google pobrał ją ponownie. Sam skok nie jest problemem; taki właśnie widać na zrzucie powyżej.
- Skok żądań, po którym rośnie czas reakcji. To już jest problem: serwer nie wyrobił się z ruchem robota. Warto wtedy zajrzeć w rozbicie na kody odpowiedzi.
- Powolne, długie osuwanie się liczby żądań. Robot traci powody, żeby zaglądać: witryna się nie zmienia albo poprzednie wizyty kończyły się błędami. Samo w sobie nie jest groźne przy stabilnym serwisie.
/ Czytanie, część 3
Cztery rozbicia pod wykresem
Tu leży cała wartość diagnostyczna raportu. Każde rozbicie to lista, w którą można kliknąć.
| Rozbicie | Na co patrzeć |
|---|---|
| Według odpowiedzi | Udział kodów 200 wobec 301, 404 i 5xx. Rosnący udział 5xx to problem hostingu, nie SEO. Dużo 301 oznacza, że robot marnuje wizyty na przechodzenie przez przekierowania. |
| Według typu pliku | Jeśli obrazy albo skrypty pochłaniają większość żądań, robot spędza czas na czymś, co nie trafia do wyników wyszukiwania. |
| Według celu | Podział na wykrywanie (adresy nowe) i odświeżanie (adresy znane). Nowa treść, która nie pojawia się w indeksie, przy zerowym wykrywaniu oznacza, że Google nie ma jak jej znaleźć — brakuje linkowania wewnętrznego. |
| Według typu robota Googlebot | Który robot pobiera: na komputery, na smartfony, obrazy. Przy indeksowaniu zorientowanym na urządzenia mobilne przewaga wersji na smartfony jest normalna. |
/ Czytanie, część 4
Tabela „Hosty" i stan hosta
Przy usłudze typu domena pod wykresem pojawia się tabela Hosty — lista subdomen z liczbą żądań robota, miniaturą trendu i kolumną Stan. To jedna z najbardziej niedocenianych rzeczy w całym Search Console i warto na nią spojrzeć z dwóch powodów.
Po pierwsze, pokazuje, co Google faktycznie odwiedza. Na zrzucie powyżej widać trzy hosty: domenę główną, wersję z www i subdomenę z narzędziem, o której przy myśleniu o SEO nikt by nie pamiętał. Jeśli na tej liście jest subdomena testowa albo stare środowisko, właśnie się dowiedziałeś, że robot je zna — i warto sprawdzić, czy nie trafiły też do indeksu.
Po drugie, kolumna Stan jest tym, co trzeba sprawdzić najpierw. Kliknięcie hosta otwiera szczegóły z trzema warunkami, bez których indeksowanie w ogóle się nie zacznie:
- Pobieranie pliku robots.txt — jeśli plik zwraca błąd serwera, Google potrafi wstrzymać indeksowanie całej witryny, bo nie wie, co wolno mu pobrać. Odrębny wiersz „robots.txt" widać też na ekranie Ustawień, na pierwszym zrzucie.
- Rozpoznawanie DNS — czy domena poprawnie się rozwiązuje.
- Łączność z serwerem — czy serwer w ogóle odpowiada.
Dopóki wszystkie trzy pokazują „W porządku", reszta raportu ma sens. Jeśli którykolwiek nie — to jest jedyna rzecz na stronie warta uwagi tego dnia.
/ Podsumowanie
Co z tego wynika w praktyce
Dla małej firmowej strony ten raport jest narzędziem diagnostycznym, nie codziennym. Nie ma sensu zaglądać do niego co tydzień. Warto zajrzeć w trzech sytuacjach:
- Po migracji albo przebudowie. Sprawdzasz, czy nie przybyło błędów 404 i 5xx i czy czas reakcji nie skoczył.
- Gdy nowe treści długo nie pojawiają się w Google. Rozbicie „według celu" powie, czy Google w ogóle je wykrywa.
- Gdy hosting zaczyna zwalniać. Ten raport zobaczy to wcześniej niż Ty, bo robot odwiedza witrynę częściej niż Ty.
Sam raport niczego nie naprawia, a przy zdrowej witrynie nie ma w nim nic ciekawego — i tak właśnie ma być. Sposób, w jaki włączam go w regularną pracę nad widocznością, opisuję na stronie rutyny GSC.